Praca Kingi Mróz, wyróżniona na I Festiwalu Bajek i Baśni BAJŚNIA
Kosmici kontra Ziemianie
Działo się to gdzieś w przestworzach. Planeta Księżyc rozświetlała drogę mleczną.
Naukowa ekipa uzbrojonych badaczy zbliżała się w stronę Ziemi. Ich dowódca Gwiazda siedział
przy pulpicie wielkiej maszyny i rozmyślał.
Nagle na tyłach krążownika ukazała się jakaś postać. Nasza nieustraszona załoga nawet
się nie spostrzegła jak szybko żelazne roboty opanowały wszystkie pomieszczenia.
Ludzie Gwiazdy byli zmuszeni do opuszczenia statku. Wsiedli w mały sputnik i udali się w dalszą drogę.
Tymczasem na Ziemi panował spokój.
W małym lasku grupka dzieci zbierała grzyby. Byli to: Janek, Franek oraz Jola.
Gdy wracali wieczorem do domu, zauważyli spadający wprost na nich obiekt latający.
Nagle zawirowało im w oczach i poczuli, że latają, w ten sposób zostali wprowadzeni na tajemniczą planetę.
W tym czasie na ich ojczystej planecie grupa policjantów poszukiwała ich wraz z zrozpaczoną matką.
W przestrzeni kosmicznej dzieci przeżywały niezliczone, różne przygody.
Przeżyły już deszcz meteorów, a teraz znajdowały się w opuszczonej księżycowej jaskini.
Nagle ku ich zdziwieniu zobaczyli przed sobą małych niebieskich ludzików.
Były to ufoludki, które na zielonych główkach miały po dwie antenki.
Miały one bardzo złe charaktery. Były nieszczęśliwe i pewne, że ludzie na Ziemi mają zdecydowanie
lepsze życie niż jest w kosmosie, dlatego też przeprowadzały badania naukowe na ten temat.
Wymyśliły, że gdy wezmą dzieci na zakładników, to zapewne opanują planetę Ziemię.
Postanowiły zrealizować swój plan jak najszybciej.
Nazajutrz dziwne stworzonka zaprowadziły przestraszone dzieci do domku bardzo podobnego do chatki Baby Jagi.
Chatka była niska, ściany miała ciemnobrązowe, jak polewa czekoladowa. Dach zrobiony był ze złocistych,
prostokątnych pierników. Drzwi pachniały marcepanem. Widok smakowitego domku wywołał u dzieci uczucie głodu.
Odłamały kawałek piernikowej okiennicy i zjadły go ze smakiem.
Podczas gdy dzieci próbowały wydostać się z domku, ufoludki przygotowywały się do ataku na planetę Ziemię.
Następnego dnia małe zielone ludziki wyruszyły w postaci uzbrojonych robotów. Po chwili stali już na twardym lądzie.
Wybrali się do domu zrozpaczonej matki dzieci. Chcieli bowiem, aby opowiedziała im w czarnych kolorach o życiu na Ziemi.
Chodziło im o to, aby ich planeta w porównaniu z Ziemią była najwspanialszą i najładniejszą, ponieważ nie mogły znieść myśli,
że ktoś inny mógłby mieć lepiej.
W tym czasie w małej chatce - w kosmosie dzieci myślały nad planem powrotu do domu.
W pewnej chwili ujrzały przez małe okienko z białego lukru panią w pięknej białej sukni.
Była to wróżka Rosalia. Jej pałac ukryty był wśród niezapominajek.
Ściany pałacu były zrobione z ciemnozielonych liści, a dach z kolorowego kapelusza muchomora.
Na widok wróżki dzieci oniemiały. Postać wróżki wzbudzała zaufanie i tak było w rzeczywistości.
Wróżka wyczuła obecność istot z innej planety i podążyła w kierunku domku. Za pomocą czarów otworzyła drzwi chatki.
Dzieci powitały ją jak starą znajomą.Najstarszy Janek opowiedział całą historię. Wróżka znała owe ufoludki,
które były wyjątkowo krnąbrne i zawsze nieszczęśliwe.
Postanowiła pomóc dzieciom i przedstawić swoją planetę od najlepszej strony. Z pięknych niezapominajek, które
otaczały jej pałac zrobiła pojazd i obwiozła dzieci po całej planecie. Dzieci były zachwycone ale mimo to wspólnie
postanowili, że tym pojazdem wrócą na Ziemię. Tymczasem ufoludki przybrały postacie ludzkie i w ten sposób udało
im się wejść w środowisko Janka, Franka i Joli. Również na Ziemi nie były zachwycone, ponieważ stwierdziły,
że ziemianie to bardzo prymitywne istoty, którym praca i nauka zabiera większą część czasu. Przygotowywanie posiłków,
jak również ubieranie się czy sprzątanie i wiele innych codziennych obowiązków też nie przypadło ufoludkom do gustu.
Okazało się również, że przyroda, krajobrazy ziemskie to też nie jest aktualnie to czego naoglądali się w swoich
komputerowych encyklopediach. Stwierdzili także, że woda i powietrze z powodu zanieczyszczeń nie nadaje się do użytku.
Zmieniły więc swój plan i postanowiły odstąpić od zajęcia planety Ziemi.
W między czasie pojazd wróżki dowiózł dzieci na Ziemię. Dzieci z niedowierzaniem patrzyły na swoich sobowtórów,
po czym wywiązała się dyskusja na temat tego gdzie żyje się lepiej. Ufoludki zrozumiały, że nie potrafiłyby żyć na Ziemi,
jak również to, że dzieci z Ziemi nie mogłyby żyć w kosmosie. Czyli, że każdy ma swoje miejsce na Ziemi i w przestworzach.
Zrozumiały również to, że nigdy nie będzie szczęśliwy ten kogo dręczy myśl, że ktoś jest szczęśliwszy od niego.
Tą też myślą podzieliły się z wróżką, która w pewnym momencie wyszła ze statku, zapraszając ich do powrotu.
Ufoludki wróciły do swojej dawnej postaci, ale bogatsze o swoje nowe doświadczenia, pożegnały się z dziećmi,
jednocześnie przepraszając za swoje zachowanie.